Nie,nie będzie tu mowy o pierzastych kogucikach.Kiedy moje ucho wyłowi jakieś zabłąkane kukuryku(najczęściej na działkach),rozjaśniam się na tak miłe powitanie.Dzisiaj chcę powiedzieć o panach po sześćdziesiątce.Tak się składa, że mam możliwość obserwowania tej grupy wiekowej.Otóż w tym wieku wstępuje w nich nieprzewidywalny potencjał.Przejawia się w całkowitej przebudowie na wszystkich poziomach.Ta reinkarnacja ma szansę powodzenia wówczas,gdy zdystansujemy się do obecnej towarzyszki życia,która ma zacięcie detektywistyczne,a powinna się skupić na życiu wiecznym.Teraz KROK pierwszy:lista zakupów,a co za tym idzie-nowy wizerunek.Kupujemy w sklepach dla młodzieży.Doradcą może być tylko młoda sprzedawczyni.Przerzedzone fryzurki zakrywamy dżokejkami,do tego torba szmacianka,plecaczek,koniecznie "adidaski"KROK drugi:"schodzimy" z wagi.Najlepszą metodą okazuje się przebywanie poza domem-dostawcą kalorii.Uzupełniamy jeszcze gadżety,zmniejszamy wydatki na dom,Na odczepnego wygłaszamy orędzie na temat europejskiej cywilizacji i można jechać na zjazd kogutów do Ciechocinka.Miasto gościnne,przyjmuje nie tylko lwy salonowe,ale też zwyczajne szaraki i pieski,które zerwały się z łańcucha.Panowie!nie ubierajcie się wcudze piórka.Powieje silniejszy wietrzyk,maskarada zakończy się szybko.Chyba,że dla złudnych chwil kilku,opłaca się spalić za sobą wszystkie mosty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz